Dlaczego NIE chcesz cattle doga
Temat na czasie, a i całkiem niezły na początek prowadzenia bloga.
Cattle nie są w Polsce popularne. I bardzo dobrze. Moda żadnej rasie nie zrobiła dobrze. I to niezależnie czy mówimy o hodowaniu na futro czy do sportu. Z cattlami jest jeszcze ten problem, że mało kto wierzy w opowieści hodowców i właścicieli. Przecież każda rasa jest "trudna, wymagająca i tylko dla doświadczonych osób". No właśnie... Tym razem te opowieści to prawda.
Cattle nie są w Polsce popularne. I bardzo dobrze. Moda żadnej rasie nie zrobiła dobrze. I to niezależnie czy mówimy o hodowaniu na futro czy do sportu. Z cattlami jest jeszcze ten problem, że mało kto wierzy w opowieści hodowców i właścicieli. Przecież każda rasa jest "trudna, wymagająca i tylko dla doświadczonych osób". No właśnie... Tym razem te opowieści to prawda.
![]() |
fot. Dorota Majcher Master class z Ksenią Raykovą, Akademia Nikona |
Średniej
wielkości, nie wyróżniającej się acz mocnej budowy pies, z niecodziennym
umaszczeniem. Inteligentny, sprawny, pewny siebie, oddany i lojalny. Brzmi jak
pies idealny. Bo skoro inteligentny, to łatwy w szkoleniu, a może nawet bez
szkolenia się uda. Sam się nauczy. Skoro sprawny, to zdrowy. I na spacer do
parku i do lasu. Może pobiega przy rowerze? Skoro pewny siebie, to nie jak
popierdółka sąsiadki, która boi się własnego cienia. Oddany i lojalny, czy
obroni człowieka i dom, a na spacerach będzie się grzecznie snuł przy nogach. W
sumie to prawda, ale... Zawsze jest jakieś ale ;)
Cattle
są bardzo inteligentne, a co za tym idzie szybko się uczą. Tylko niekoniecznie
tego co trzeba i w taki sposób, w jaki można by oczekiwać. Kombinują, planują,
a do tego się uparte. Jak to to wbije sobie coś do głowy, albo plan własnego
autorstwa okaże się skuteczny, to może być sporo zabawy przy odkręcaniu. One po
prostu czasem wiedzą jak coś, według nich, ma być lepiej zrobione. I pyskują.
Niekoniecznie szczekając (to też lubią robić; wydają dźwięki jak wściekła chihuahua),
ale potrafią całą swoją psią osobą pokazać, że mają inne zdanie. I chętnie
podyskutują na ten temat. Potrafią też świetnie pokazywać co w danej chwili
chcą np. szturchną nosem (często używają tego do komunikowania się) człowieka,
smycz i drzwi, albo grzecznie zaprowadzą do szafy pod którą od 2 tygodni leży
piłka na którą akurat teraz mają ochotę.
To
są psy stworzone do trudnej roboty w ciężkich warunkach. Lubią jasno postawione
granice. Co nie znaczy, że tych granic nie sprawdzają. Sprawdzają cały czas. I
wyłapią każdą lukę. I wykorzystają. A skoro tu coś można ugrać, to spróbują
gdzieś indziej. I mowa tu nawet o takim „drobiazgu” jak pozwolenie na
ciągnięcie gościa na smyczy, albo nieoddawaniu od razu piłki.
Powinny
być bardzo pewne siebie, swojej inteligencji i sprawności fizycznej. One po
prostu wiedzą, że są lepsze ;) Bardzo chętnie podzielą się tą wiedzą z
większością napotkanych psów, a zwłaszcza tych, które nie uszanują ich
przestrzeni osobistej. Wgniatanie piesków w ziemię bardzo szybko opanowują. Co
ciekawe, hodowcy i właściciele mówią, wcale nie gryzą się skutecznie. Częściej
robią szopkę, warkoty, latające futro i żadnych poważniejszych obrażeń.
Mimo
nie za dużych rozmiarów, to naprawdę silne psy. Do tego mają wdzięk czołgu w składzie
porcelany. Słonie mają więcej gracji… Biega, skacze, szaleje. Mu kiedyś trafiła
przypadkiem w stodołę biegnąc za piłką… Nagle wyrosła jej na drodze… Staranowanie
człowieka albo innego psa na drodze do piłki – standard. Często trzeba myśleć
za nie. Fizycznie są w stanie wiele znieść, świetnie radzą sobie z bólem i
można nawet nie zauważyć, że pies ma poważnie pociętą łapę, albo złamaną kość.
Przecież jest robota do zrobienia! Od początku trzeba bydełko uczyć, że jest
czas na robotę i jest czas na odpoczynek. I ten odpoczynek trwa, aż się zawoła
pieska do roboty. Jak trzeba to poleżą (bardzo chętnie zresztą) na kanapie,
śpiąc kołami do góry. Nawet całkiem długo.
Co
jeszcze można o nich powiedzieć? Są uparte i zawzięte. Przy robocie, do której
zostały stworzone, musiały takie być. Ale nie myślcie, że w czasie szkolenia
będą chętnie raz za razem wykonywać te same polecenia. Ileż można. Po kilku
powtórkach zaczynają się pojawiać wykonania autorskie. I trudno je później
wyplenić. Dodajmy jeszcze, że są niezależne. I zdecydowanie szalone. A
najgorsze jest to, że wiedzą co zrobić, żeby im się małe przewinienia upiekły.
Siądzie taki stwór przed człowiekiem i zacznie się uśmiechać. Albo po spsoceniu
czegoś przyleci cały w skowronka z zacieszem na mordzie od ucha do ucha i
pewnością, że właściciel prędzej parsknie śmiechem niż opierdzieli. Ciężko
opierdzielać takiego głupka tłumiąc śmiech ;)
Jeżeli
zmusisz acd do zrobienia czego, to to pewnie zrobi, ale bez tej iskry w oku,
bez energii i entuzjazmu. A potem zrobi po swojemu ;) Z cattlem trzeba się
zaprzyjaźnić, zaakceptować i dopiero wtedy zyskasz świetnego psa do roboty. Ale
nie mylmy pracy ze sportem. Do pracy to pies świetny. Wszechstronny,
wytrzymały, dobrze prowadzony – prawa ręka szefa, przydupas. W sporcie
przeszkadza trochę jego niezależna, szalona natura i poczucie humoru.
Idealnie
podsumowała cattlową naturę Jadwiga Chodżeń z hodowli Astra Canina:
„ACD
to pies, który jest bardzo wymagający. Potrzebuje zdecydowanego, pewnego siebie
i konsekwentnego przewodnika. Jest inteligentny i samodzielny, lubi dbać o
swoje dobre samopoczucie. Trzeba się dobrze wykreować na autorytet. Jeśli
zostawimy cattla w ogrodzie, to będzie się nudził; wykopie krzewy, poogryza
drzewa i meble. Przy płocie będzie ciągle monitorował i szczekał na wszystko. A,
że jest odporny na bodźce, trudno go będzie od tego oduczyć. Dzieci też często
traktuje przedmiotowo; jako podajnik do karmy, albo wyrzutnię piłek. Potrafi
dzieciaka podszczypywać lub szczekać, żeby wymusić to czego chce.
Wychowując
cattle doga trzeba dobrać pozytywne środki i zachętę, atrakcyjne wzmocnienie,
ale nie cofnąć się przed awersją. To pies stworzony do pracy z dzikim bydłem
więc nie bawi się w subtelności. Ma błyskawiczny refleks, jest dynamiczny i
silny, te same cechy trzeba wyćwiczyć również u siebie. W przeciwnym razie
będzie traktował swoich ludzi jak inwentarz, którym trzeba się opiekować. A
ACD, jako opiekun, jest wymagający i szorstki.
Jeśli
chodzi o aktywność, jest nie do zdarcia. Dla tego trzeba bardzo uważać, żeby,
jako młody pies, nie zrobił sobie krzywdy biegając, skacząc czy pływając, bez
umiaru. Zwykle nie odmówi następnego spaceru, czy wycieczki przy rowerze. Dla
długo rosnącego psa może się to zakończyć zwyrodnieniami stawów,
nadwichnięciami itd. Ale mniej więcej 1,5-2 letni jest już niezniszczalny.
Jeśli każde z Państwa będzie chciało uprawiać jakieś swoje aktywności, jeden
ACD zaspokoi te potrzeby z nawiązką."
Na
koniec lektury:
O kurcze, jakiś czas temu Andżela od Cleo napisała mi, że Tajga z mojego opisu to taki ACD... nie wierzyłam. Sprawdziłam opis rasy, teraz czytam Twój post i wypisz wymaluj mój kundel jest niemal taki jak piszesz. Nie mam z nią lekko, ale nie wyobrażam sobie mieć teraz "łatwego" pieseczka. Szkoda tylko, że trochę za długo trwało dochodzenie do tego jaką mam bestię i jak z nią żyć żeby było nam obu dobrze. W końcu nikt nie wie jaką mieszankę kryje w sobie mój kundel
OdpowiedzUsuńNajlepszą jaką się dało :) Po takim burku już żaden Ci nie straszny ;)
UsuńTestowanie granic? Własne pomysły? Taranowanie ludzi, psów, wpadanie na przedmioty? Popierdzielanie ile tylko można, bez oznak zmęczenia? Szczekanie przy każdej okazji, przy wszystkim wywołującym większe emocje, głos wściekłej chihuahuy? Wszystko prawda! Mój kotlet ma dopiero pół roku, mam go od dwóch miesięcy, ale podpisuję się pod tekstem w pełni. Czy żałuję? Absolutnie! Jestem niesamowicie szczęśliwa z tym psem :). Ale jestem porąbanym człowiekiem, nie sugerujcie się i nie bierzcie ze mnie przykładu ;).
OdpowiedzUsuńRok temu w Sopocie miałam możliwość podziwiać z bliska pracę Mu. Piękny pies, pracujący ze 120% zaangażowaniem. Mam nadzieję, że cattle będą trafiać w ręce przewodników, którzy będą potrafili wykorzystać ich potencjał, pasję i lojalność. PS Mu udowodniła mi, że pies czołgowatej budowy potrafi być meeega zwinny, bardzo przyjemnie oglądało się Wasz występ i do dziś wspominam. :) Pozdrawiam, Ania
OdpowiedzUsuńMu tak poròwnując do niektòrych ACD lubiących wygrywać na światowych ringach wystawowych to czołgowatej budowy raczej nie ma :)
UsuńCzarnelapy, dobrze, że nie widziałaś startu w Gdyni w styczniu.
UsuńEwa, w porównaniu do królujących na obi borderów i belgów, to cattle to czołgi ;)