sobota, 1 lipca 2017

Dlaczego NIE chcesz cattle doga

Temat na czasie, a i całkiem niezły na początek prowadzenia bloga.

Cattle nie są w Polsce popularne. I bardzo dobrze. Moda żadnej rasie nie zrobiła dobrze. I to niezależnie czy mówimy o hodowaniu na futro czy do sportu. Z cattlami jest jeszcze ten problem, że mało kto wierzy w opowieści hodowców i właścicieli. Przecież każda rasa jest "trudna, wymagająca i tylko dla doświadczonych osób". No właśnie... Tym razem te opowieści to prawda.

fot. Dorota Majcher
Master class z Ksenią Raykovą, Akademia Nikona

Średniej wielkości, nie wyróżniającej się acz mocnej budowy pies, z niecodziennym umaszczeniem. Inteligentny, sprawny, pewny siebie, oddany i lojalny. Brzmi jak pies idealny. Bo skoro inteligentny, to łatwy w szkoleniu, a może nawet bez szkolenia się uda. Sam się nauczy. Skoro sprawny, to zdrowy. I na spacer do parku i do lasu. Może pobiega przy rowerze? Skoro pewny siebie, to nie jak popierdółka sąsiadki, która boi się własnego cienia. Oddany i lojalny, czy obroni człowieka i dom, a na spacerach będzie się grzecznie snuł przy nogach. W sumie to prawda, ale... Zawsze jest jakieś ale ;)
 
fot. Beata Patrzałek

Cattle są bardzo inteligentne, a co za tym idzie szybko się uczą. Tylko niekoniecznie tego co trzeba i w taki sposób, w jaki można by oczekiwać. Kombinują, planują, a do tego się uparte. Jak to to wbije sobie coś do głowy, albo plan własnego autorstwa okaże się skuteczny, to może być sporo zabawy przy odkręcaniu. One po prostu czasem wiedzą jak coś, według nich, ma być lepiej zrobione. I pyskują. Niekoniecznie szczekając (to też lubią robić; wydają dźwięki jak wściekła chihuahua), ale potrafią całą swoją psią osobą pokazać, że mają inne zdanie. I chętnie podyskutują na ten temat. Potrafią też świetnie pokazywać co w danej chwili chcą np. szturchną nosem (często używają tego do komunikowania się) człowieka, smycz i drzwi, albo grzecznie zaprowadzą do szafy pod którą od 2 tygodni leży piłka na którą akurat teraz mają ochotę.

To są psy stworzone do trudnej roboty w ciężkich warunkach. Lubią jasno postawione granice. Co nie znaczy, że tych granic nie sprawdzają. Sprawdzają cały czas. I wyłapią każdą lukę. I wykorzystają. A skoro tu coś można ugrać, to spróbują gdzieś indziej. I mowa tu nawet o takim „drobiazgu” jak pozwolenie na ciągnięcie gościa na smyczy, albo nieoddawaniu od razu piłki.
 
fot. Beata Patrzałek

Powinny być bardzo pewne siebie, swojej inteligencji i sprawności fizycznej. One po prostu wiedzą, że są lepsze ;) Bardzo chętnie podzielą się tą wiedzą z większością napotkanych psów, a zwłaszcza tych, które nie uszanują ich przestrzeni osobistej. Wgniatanie piesków w ziemię bardzo szybko opanowują. Co ciekawe, hodowcy i właściciele mówią, wcale nie gryzą się skutecznie. Częściej robią szopkę, warkoty, latające futro i żadnych poważniejszych obrażeń.

Mimo nie za dużych rozmiarów, to naprawdę silne psy. Do tego mają wdzięk czołgu w składzie porcelany. Słonie mają więcej gracji… Biega, skacze, szaleje. Mu kiedyś trafiła przypadkiem w stodołę biegnąc za piłką… Nagle wyrosła jej na drodze… Staranowanie człowieka albo innego psa na drodze do piłki – standard. Często trzeba myśleć za nie. Fizycznie są w stanie wiele znieść, świetnie radzą sobie z bólem i można nawet nie zauważyć, że pies ma poważnie pociętą łapę, albo złamaną kość. Przecież jest robota do zrobienia! Od początku trzeba bydełko uczyć, że jest czas na robotę i jest czas na odpoczynek. I ten odpoczynek trwa, aż się zawoła pieska do roboty. Jak trzeba to poleżą (bardzo chętnie zresztą) na kanapie, śpiąc kołami do góry. Nawet całkiem długo.
 
fot. Beata Patrzałek
Co jeszcze można o nich powiedzieć? Są uparte i zawzięte. Przy robocie, do której zostały stworzone, musiały takie być. Ale nie myślcie, że w czasie szkolenia będą chętnie raz za razem wykonywać te same polecenia. Ileż można. Po kilku powtórkach zaczynają się pojawiać wykonania autorskie. I trudno je później wyplenić. Dodajmy jeszcze, że są niezależne. I zdecydowanie szalone. A najgorsze jest to, że wiedzą co zrobić, żeby im się małe przewinienia upiekły. Siądzie taki stwór przed człowiekiem i zacznie się uśmiechać. Albo po spsoceniu czegoś przyleci cały w skowronka z zacieszem na mordzie od ucha do ucha i pewnością, że właściciel prędzej parsknie śmiechem niż opierdzieli. Ciężko opierdzielać takiego głupka tłumiąc śmiech ;)

Jeżeli zmusisz acd do zrobienia czego, to to pewnie zrobi, ale bez tej iskry w oku, bez energii i entuzjazmu. A potem zrobi po swojemu ;) Z cattlem trzeba się zaprzyjaźnić, zaakceptować i dopiero wtedy zyskasz świetnego psa do roboty. Ale nie mylmy pracy ze sportem. Do pracy to pies świetny. Wszechstronny, wytrzymały, dobrze prowadzony – prawa ręka szefa, przydupas. W sporcie przeszkadza trochę jego niezależna, szalona natura i poczucie humoru.
 
fot. Beata Patrzałek
Idealnie podsumowała cattlową naturę Jadwiga Chodżeń z hodowli Astra Canina:
„ACD to pies, który jest bardzo wymagający. Potrzebuje zdecydowanego, pewnego siebie i konsekwentnego przewodnika. Jest inteligentny i samodzielny, lubi dbać o swoje dobre samopoczucie. Trzeba się dobrze wykreować na autorytet. Jeśli zostawimy cattla w ogrodzie, to będzie się nudził; wykopie krzewy, poogryza drzewa i meble. Przy płocie będzie ciągle monitorował i szczekał na wszystko. A, że jest odporny na bodźce, trudno go będzie od tego oduczyć. Dzieci też często traktuje przedmiotowo; jako podajnik do karmy, albo wyrzutnię piłek. Potrafi dzieciaka podszczypywać lub szczekać, żeby wymusić to czego chce.

Wychowując cattle doga trzeba dobrać pozytywne środki i zachętę, atrakcyjne wzmocnienie, ale nie cofnąć się przed awersją. To pies stworzony do pracy z dzikim bydłem więc nie bawi się w subtelności. Ma błyskawiczny refleks, jest dynamiczny i silny, te same cechy trzeba wyćwiczyć również u siebie. W przeciwnym razie będzie traktował swoich ludzi jak inwentarz, którym trzeba się opiekować. A ACD, jako opiekun, jest wymagający i szorstki.

Jeśli chodzi o aktywność, jest nie do zdarcia. Dla tego trzeba bardzo uważać, żeby, jako młody pies, nie zrobił sobie krzywdy biegając, skacząc czy pływając, bez umiaru. Zwykle nie odmówi następnego spaceru, czy wycieczki przy rowerze. Dla długo rosnącego psa może się to zakończyć zwyrodnieniami stawów, nadwichnięciami itd. Ale mniej więcej 1,5-2 letni jest już niezniszczalny. Jeśli każde z Państwa będzie chciało uprawiać jakieś swoje aktywności, jeden ACD zaspokoi te potrzeby z nawiązką."

Na koniec lektury:
·         mój ulubiony tekst nt cattli http://www.dogplay.com/LaughingDogPress/ACD_1.html
·         strona hodowli Mu http://www.bugari.com.pl/
·         strona najstarszej hodowli cattli w Polsce http://www.astracanina.com/dlakupujacychacd.htm


6 komentarzy:

  1. O kurcze, jakiś czas temu Andżela od Cleo napisała mi, że Tajga z mojego opisu to taki ACD... nie wierzyłam. Sprawdziłam opis rasy, teraz czytam Twój post i wypisz wymaluj mój kundel jest niemal taki jak piszesz. Nie mam z nią lekko, ale nie wyobrażam sobie mieć teraz "łatwego" pieseczka. Szkoda tylko, że trochę za długo trwało dochodzenie do tego jaką mam bestię i jak z nią żyć żeby było nam obu dobrze. W końcu nikt nie wie jaką mieszankę kryje w sobie mój kundel

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepszą jaką się dało :) Po takim burku już żaden Ci nie straszny ;)

      Usuń
  2. Testowanie granic? Własne pomysły? Taranowanie ludzi, psów, wpadanie na przedmioty? Popierdzielanie ile tylko można, bez oznak zmęczenia? Szczekanie przy każdej okazji, przy wszystkim wywołującym większe emocje, głos wściekłej chihuahuy? Wszystko prawda! Mój kotlet ma dopiero pół roku, mam go od dwóch miesięcy, ale podpisuję się pod tekstem w pełni. Czy żałuję? Absolutnie! Jestem niesamowicie szczęśliwa z tym psem :). Ale jestem porąbanym człowiekiem, nie sugerujcie się i nie bierzcie ze mnie przykładu ;).

    OdpowiedzUsuń
  3. Rok temu w Sopocie miałam możliwość podziwiać z bliska pracę Mu. Piękny pies, pracujący ze 120% zaangażowaniem. Mam nadzieję, że cattle będą trafiać w ręce przewodników, którzy będą potrafili wykorzystać ich potencjał, pasję i lojalność. PS Mu udowodniła mi, że pies czołgowatej budowy potrafi być meeega zwinny, bardzo przyjemnie oglądało się Wasz występ i do dziś wspominam. :) Pozdrawiam, Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mu tak poròwnując do niektòrych ACD lubiących wygrywać na światowych ringach wystawowych to czołgowatej budowy raczej nie ma :)

      Usuń
    2. Czarnelapy, dobrze, że nie widziałaś startu w Gdyni w styczniu.

      Ewa, w porównaniu do królujących na obi borderów i belgów, to cattle to czołgi ;)

      Usuń