środa, 4 października 2017

Scio me nihil scire

Lubię się uczyć. Lubię jeździć na seminaria i poznawać inne spojrzenia, metody i zasady pracy. Wiem, że jeszcze dużo muszę się nauczyć. Wiem też, że nie muszę się ze wszystkim zgadzać, wszystko popierać i naśladować. Siedzę już w psim świadku trochę czasu. Staram się brać po trochu od każdego. Do tej pory nie spotkałam szkoleniowca, z którym zgadzałobym się we wszystkim, albo chociaż w większości i do którego pracy z psami i ludźmi nie miałabym żadnych zastrzeżeń. Właśnie. Do tej pory J

fot. DOGadaj się ze swoim psem
https://web.facebook.com/dogadajzpsem/
Od koleżanki, szkoleniowca i właścicielki hoteliku dla psów Alferia, usłyszałam o takim jednym magiku, który znalazła rozwiązanie bardzo poważnego problemu, z którym inni nie wiedzieli jak sobie poradzić. A on wytłumaczył co, jak, dlaczego i pokazał jak pracować z psami, żeby problem załagodzić i wyeliminować. Później usłyszałam o nim jeszcze od kilku innych osób, więc jak pojawiła się opcja pojechania na seminarium, to nie mogłam nie skorzystać J

Tym sposobem weekend 30.09-01.10.2017 spędziłam w Zduńskiej Woli na seminarium „Praca z psem” poprowadzonym przez Jirija Scucka, a zorganizowanym przez DOGadajcie się. Klaudia z Alferii ostrzegała, że są dwie opcje: albo zakocham się w jego filozofii, albo od razu nie przypadnie mi to do gustu. Miała rację. Przepadłam. TO JEST TO!

fot. Beata Patrzałek
Nie chodzi o to, że Jiri mówi jakieś nowości. Albo coś o czym nie wiem. W większości mówi o tym co już wiem, co czułam, co podejrzewałam, co robiłam. Ale mówi w sposób prosty. Porządkuje to wszystko, pokazuje połączenia i, co najważniejsze, to co mówi ma pokrycie w tym co i jak robi. Widać i słychać, że ma olbrzymią wiedzę i doświadczenie. Chce się tym dzielić! To wcale nie jest takie oczywiste.

Porządek. Czysta, jasna i prosta komunikacja. Komfort obu stron. Umiejętne żonglowanie motywacjami. Stawianie na chęć pracy zwierzaka. Budowanie go. Budowanie wzajemnej relacji opartej na zaufaniu i szacunku. Tak, używa kolczatek, łańcuszków, oe jeżeli uważa, że są potrzebne. Wie jak ich używać, wie w jakim celu sięga po te narzędzia. Tak, nie potępiam tego. Sama stosuję i nie widzę w tym nic złego. To nie narzędzia są złe. To zwykłe przedmioty. To ludzie, którzy nie wiedzą jak ich używać, sprawiają, że mogą być niebezpieczne i szkodliwe. Na samym początku powiedział ważną rzecz - on nie nauczy nas jak pracować ze zwierzakami, ale pokaże jak ON to robi. To, że coś działa u niego, nie znaczy, że tak samo będzie działać u innych. On ma 37 lat doświadczenia i świetne wyczucie.

Wracając do filozofii Jirija. Słuchając wykładów i patrząc na zajęcia praktyczne uświadomiłam sobie jak zajebistego psa mam w domu (nie żebym wcześniej nie wiedziała ;)) i jak bardzo starałam się jej namieszać w główce. Całe szczęście, że Kotlet jest mądrzejszy ode mnie ;) Sporo jest do wyprostowanie, część do poprawy, ale też sporo mamy. Także zajebisty Kotlecik będzie jeszcze bardziej zajebisty :D Najchętniej sklonowałabym tę sukę. I znowu wracam z klikaniem u niej. Po pierwszym treningu z mostowaniem jestem zachwycona! Suczydło dostaje jasne komunikaty, więc łatwiej jej się pracuje,a dodatkowo takie klikanie trzyma ją cały czas na odpowiednim poziomie motywacji.

Część pewnie się spyta o małego szkodnika. A więc: z Tinkiem prawie nic nie robiłam do tej pory jeżeli chodzi o naukę komend itd. Czekałam na to seminarium. Łatwiej jednak zaczynać od zera nic odkręcać. Przeczucie i Klaudia mieli rację. Warto było. To seminarium pozwoliło usystematyzować posiadaną wiedzę i ogarnąć chaos. Niby wiedziałam od czego zacząć i jak, ale tak jakoś, coś, nie bardzo, nie? Czas się przyznać przed sobą i szerszą publicznością, że boję się, że popsuję Młodego. On ma potencjał, ale to nie wszystko. To co dostajemy w papisiu podstawa, na której możemy zbudować przyszłego psa. Wiem, że to duże uogólnienie, bo na tego przyszłego psa składa się bardzo dużo rzeczy. Chodzi mi o to, że to w dużej mierze od nas zależy jaki ten pies będzie w dorosłości.

Nie może być zbyt różowo ;) Po raz kolejny muszę się zgodzić z Klaudią, że to co i jak mówi Jiri nie będzie pasować każdemu i nie każdy to zrozumie. Mówi o sprawach oczywistych i dla mnie mówi w sposób prosty i przystępny. Tylko ja, nieskromnie napiszę, trochę już wiem i dzięki pracy jako petsitter miała możliwość zajmować się przeróżnymi psami. Wydaje mi się, że osoby dopiero zaczynające przygodę ze szkoleniem i sportami będą przytłoczone ilością informacji i mogą źle odbierać sposób prowadzenia zajęć przez Jirija. Z powodów językowych czasami trudno zrozumieć o co mu chodzi i część osób może odbierać jego pytania (w żaden sposób nie złośliwe czy chamskie) jako naśmiewanie się. Bo zadaje pytania proste, ale bardzo cele i zmusza do przemyślenia swoich działań.

Podsumowując ten przydługi wywód:
POLECAM

Nawet jeżeli nie zgadzacie się z jego filozofią, warto pojechać. Jirij ma olbrzymią wiedzę, popartą 37 latami praktyki. Chce się tą wiedzą i doświadczeniem dzielić, więc grzechem byłoby nie skorzystanie i nie znaleziono u niego czegoś dla siebie.