Recenzja karmy Idun Uniq Nordic Gold

Mu jest niejadkiem. Większość suchych karm jest mało zjadliwa, a trochę już ich próbowała ( a dokładniej ja próbowałam nakłonić futrzaka do spróbowania chociaż granulki). Efekt zwykle był taki, że pies wolał głodować, a kiedy udało mi się przemycić chrupka w smakołykach, bezczelnie wypluwa i czeka na coś zjadliwego („Ej! Ty masz POMIDORA na kanapce. DAJ!”).


Gdyby była energooszczędnym ogrzewaczem nakolankowym to nie byłby to problem. Jednak jest psem sportowym i hodowlanym, więc zależy mi na tym, żeby była w jak najlepszej kondycji. Szukając karmy, która spełnia oczekiwania moje i burka, trafiłam na karmy Uniq Nordic Gold.

SKANDYNAWSKIE CHRUPKI

Karma została stworzona w Danii przez Poula Valdemara Nielsena, trener psów myśliwskich i trzykrotnego mistrz świata „pointing dogs”. Czyli na dzień dobry dobra wiadomość – za żywienie wziął się ktoś, kto zna potrzeby psów pracujących i sportowych. Co dalej? Jak czytamy na stronie: „Postawiliśmy na regionalną produkcję nie tylko dlatego, że Skandynawia posiada wspaniałe warunki do uprawy roślin i hodowli zwierząt. Dzięki regionalnemu pochodzeniu, nasza produkcja jest niezależna i opiera się na naszych własnych ekologicznych uprawach, oraz na dostawcach, którzy są od lat naszymi przyjaciółmi. Dzięki temu zachowujemy pewność co do źródła i jakości składników karmy, którą oferujemy.” Brzmi coraz lepiej!

W swojej ofercie mają aktualnie 4 karmy suche:
Uniq Nordic Gold Freja dla szczeniaków i suk karmiących,
Uniq Nordic Gold Idun dla psów dorosłych,
Uniq Nordic Gold Sif dla psów wrażliwych,
Uniq Nordic Gold Mimer dla psów starszych i z problemami z układem ruchu.

Worki w 3 wielkościach: 0,6 kg, 3 kg i 10 kg.

Dla Kotlecika wybrałam Iduna.

POKAŻ KOTU CO MASZ W ŚRODKU
SKŁAD: Suszone mięso kurczaka i tłuszcz z kurczaka (min. 30%), jęczmień, groszek, owies, jabłka, ryby i olej rybny (min. 5%), włókna z buraka, ziemniaki, ekologiczny olej rzepakowy tłoczony na zimno (min. 3%), kryl (min. 1%), marchew, minerały, małże nowozelandzkie, ekologiczne zioła z prywatnych pól Nordic Gold: cykoria, krwawnik pospolity, tymianek, pietruszka, oregano, mięta, nasiona ostropestu plamistego, skrzyp polny

Musicie przyznać, że wygląda całkiem całkiem. Na początku suszone mięso, kawałek później widać morskie żyjątka (Mu bardzo lubi, więc miałam nadzieję, że zwiększy to jej entuzjazm). Co  bardzo ważne - brak pszenicy, kukurydzy, soi i ryżu.

Czytając dalej trafiamy na skład analityczny, a tam 26% białka i 15% tłuszczu. Czyli tak według mnie akuratnie. Nie mam przekonania do wysokobiałkowych karm, ale może to przez doświadczenia ze Szczurem, który na takowej karmie w bardzo krótkim czasie zwiększyła swoją objętość.

Pierwsze wrażenie po otworzeniu worka? Nie odrzuca zapachem ziół, mimo, że trochę ich w składzie ma. Powód zadowolenia? Kochany i jakże wybredny Kotlecik, który na sugestię ziół w karmie, nie podchodził, a wręcz odchodził od miski. Wielkość chrupek taka akurat dla małego i średniego psa, niezbyt tłusta (nie wypaskudzi jeszcze bardziej kieszeni w spacerowej kurtce).


PIERWSZE SPOTKANIE

Nie oszukujmy się, opakowania też są ważne. Tutaj niewiele mogę zarzucić. Worki z grubego, ekologicznego papieru (trochę się obawiałam, że łatwo będzie go porwać albo szybko przemięknie – nic takiego), schludny i prosty wygląd. Z jedna strony worka jest naklejka z informacjami po zagranicznemu, a po drugiej, większa  po polsku, co jest miłą odmianą od „w którym załamaniu worka producent ukrył informacje po polskiemu”. Na minus brak dawkowania. Producent odsyła na swoją stronę (nomen omen też bardzo ładną). Po sprawdzeniu okazało się, że 18 kg Kotlecik powinien dostawać 250g. Wydaje mi się, że to całkiem sporo, zwłaszcza, że duży worek ma 10 kg.

                      
A CO NA TO TESTER?

O dziwo tester nie marudził bardzo. Przyzwyczajona do ciągłego grymaszenia (to że karma była dobra przez kilka dni, nie znaczy, że po tygodniu dalej będzie jadalna; wyprzedzając komentarze – zwierz rzadko ma dosmaczane jedzenie, jeżeli nie zje – nie dostaje lepszego) wręcz ze zdziwieniem obserwuję jak bez większych problemów je tą karmę. 10 kg zjedzone, przerwa na inną, mniej jadalną i teraz wraca do Iduna.

 Przed tą karmą jadła zwykłego Markus – Muhle, ale mniej więcej w połowie drugiego worka zaczęło być widać, że czegoś jej w tej karmie brakowało. Krótka znajomość z BARFem (pokonały mnie względy logistyczne, czyt. zamrażalka pojemności pudełka lodów + plus burek bardzo szybko się męczył) i Idun. I bardzo na tej karmie odżyła. Żadnych sensacji żołądkowych, piękna sierść, olbrzymia poprawa stanu pazurów, w końcu zaczęła nabierać masy i mieć znowu energii i wytrzymałości za troje.

PODSUMOWUJĄC   

U Kotleta sprawdza się świetnie i na chwile obecną nie mam jej dużo do zarzucenia. Niestety domyślam się, że cena dla części osób będzie sporym minusem: za 0,6 kg trzeba zapłacić 23,99 zł, za 3 kg – 69 zł, a za 10 kg – 199 zł. Z drugie strony otrzymujemy świetną holistyczną karmę, bez konserwantów, GMO i sztucznych barwników, przy produkcji której wspiera się rodzimych producentów i ekologiczne podejście.

Także według mnie karma warta polecenia.

Komentarze

Popularne posty